Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Blog fotograficzny ukazujący przyrodę Podkarpacia w skali makro i trochę większej.

grzyby

Grzybki niejadalne

vitoos

Podczas moich pierwszych jesiennych wędrówek po lesie natknąłem się na takie sympatyczne grzybki. Rosły na pniu po świeżo ściętym drzewie.

Krótki żywot

vitoos

Jak znienacka się pojawiły, tak znienacka zniknęły. Zauważyłem je rano, musiały wyrosnąć w ciągu nocy. Następnego dnia rano nic z nich nie zostało. Coś mi się wydaje, że ślimaki maczały w tym palce...

Grzybiarzy nadmiar

vitoos

Kiedy grzybiarze potykają się o siebie w lesie (tylu ich tam jest), ja zbieram sobie grzybki na trawniku pod brzozami.

Spóźniony

vitoos

Zazwyczaj kiedy wybieram się na grzyby, te jadalne są już dawno pozbierane. Tym razem trafiłem na kilkanaście muchomorów i sprawiły mi większą frajdę niż choćby borowiki albo kozaki.

Ogłoszenie

vitoos

Ktoś zgubił małżowiny uszne. Najprawdopodobniej przeleżały w lesie całą zimę, o czym może świadczyć kolor. Bez kolczyków, ani dziurek na nie. Najprawdopodobniej męskie.

Uszak bzowy (Auricularia auricula-judae)

Kolor jaskrawy

vitoos

Znalazłem to to na liściu pokrzywy. Dosyć czasto spotykam tego grzyba na różnych roślinach. Z daleka rzuca się w oczy ze względu na jaskrawy kolor.

Grzyby przypadkowe

vitoos

Raczej nie chodzę na grzyby, no chyba że fotografować, ale też rzadko. Tym razem na powierzchni około pięćdziesięciu metrów kwadratowych, na drodze i łące, pod brzozami, znalazłem kilkanaście sztuk kozaków. Nie namyślając się wszystkie zebrałem, nie zapominając o ich obfotografowaniu.

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci