Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Blog fotograficzny ukazujący przyrodę Podkarpacia w skali makro i trochę większej.

prostoskrzydłe

Zadyma w dolinie

vitoos

Któregoś dnia wyjechałem na moją górkę i zastałem tam taki widok. Wystarczyło dwa ogniska w wiosce i cała dolina zadymiona :/ Późne lato i pierwsza połowa jesieni to niestety pora palenia różnych pozostałości na działkach i polach, a podczas wyżu i inwersji efekt jest taki jak na załączonych obrazkach...

Czas na zielonego

vitoos

Pozostając w temacie koników, dziś następny, tyle że w kolorze zielonym. Spotkałem go któregoś wieczoru i nawet przez chwilę nie przypuszczałem, że mi nie ucieknie sprzed obiektywu.

Czekał na mnie

vitoos

Kiedy spacerowałem po łące uciekało mi spod nóg dziesiątki koników, ale ten jeden siedział spokojnie jakby czekając, aż zrobię mu zdjęcie.

Mieszkaniec hortensji

vitoos

W sobotę oprócz spotkania z ważką miałem przyjemność z pewnym prostoskrzydłym. Na początku podejrzewałem, że to świerszcz, ale chyba się myliłem. W każdym razie był nieco osowiały i odpoczywał sobie na liściach hortensji. Nic nie robił sobie widoku obiektywu.

W pewnym momencie wyszedł mi na dłoń, którą podtrzymywałem liść na którym odpoczywał.

Podkrzewin szary (Pholidoptera griseoaptera)

Hycające coś

vitoos

Siedziałem sobie na kawałku pniaka nad stawem, kiedy coś ciemnego koło mnie hycnęło. Pomyślałem, że to opadające z jesionów nasiona, jednak nie pasowało mi to, bo to coś hycnęło z dołu do góry, a nie z góry na dół. Zanim pomyślałem, Matylda już się tym czymś zainteresowała. Szybko ją przekonałem, że to nie zabawka dla niej i schyliłem się w poszukiwaniu tajemniczego obiektu. Kiedy zacząłem rozchylać trawę, to coś hycnęło znowu, tym razem, na moją dłoń. I tym czymś okazał się konik, jak sądzę z rodziny skakunowatych (Tetrigidae).

Tetrix sp.

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci