Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Blog fotograficzny ukazujący przyrodę Podkarpacia w skali makro i trochę większej.

prostoskrzydłe

Trudny do zauważenia

vitoos

Wpatrywałem się w te kwiatki dłuższy czas w poszukiwaniu jakiegokolwiek owada do sfotografowania. Sam nie wiem, jak mogłem nie zauważyć tak dużego stworzenia. Był tuż przed moimi oczyma, a zauważyłem go dopiero po dłuższej chwili.

Po długiej przerwie

vitoos

Ostatni raz sfotografowałem owada dokładnie trzy tygodnie temu. Jak sobie to uświadomiłem, to zaraz pobiegłem na moją dziką łączkę zobaczyć czy jeszcze się jakieś ostały, czy już wszystkie zapadły w sen zimowy. Jeśli by tak było wcale bym się na nich nie obraził, bo pogoda ostatnio nas nie rozpieszczała. Po łące hasało kilkanaście koników polnych. Jeden mi się nawinął przed obiektyw.

 

Coś mu się pokiełbasiło

vitoos

Poza pająkami na sierpniowej łące można spotkać wiele koników polnych. Temu tu coś się chyba pokiełbasiło, bo zamiast skakać jak inne, bujał się do góry nogami na jednej z traw.

Skaczące też są

vitoos

Oprócz knieżyc, przestrojników i karłątków w ogrodzie jest również mnóstwo koników polnych. Jakże by inaczej i one nie są chętne do pozowania, ale jednego udało mi się ostatnio uwiecznić.

Zadyma w dolinie

vitoos

Któregoś dnia wyjechałem na moją górkę i zastałem tam taki widok. Wystarczyło dwa ogniska w wiosce i cała dolina zadymiona :/ Późne lato i pierwsza połowa jesieni to niestety pora palenia różnych pozostałości na działkach i polach, a podczas wyżu i inwersji efekt jest taki jak na załączonych obrazkach...

Czas na zielonego

vitoos

Pozostając w temacie koników, dziś następny, tyle że w kolorze zielonym. Spotkałem go któregoś wieczoru i nawet przez chwilę nie przypuszczałem, że mi nie ucieknie sprzed obiektywu.

Czekał na mnie

vitoos

Kiedy spacerowałem po łące uciekało mi spod nóg dziesiątki koników, ale ten jeden siedział spokojnie jakby czekając, aż zrobię mu zdjęcie.

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci