Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Blog fotograficzny ukazujący Podkarpacką przyrodę, krajobraz i zjawiska meteorologiczne.

niebo

Wschód księżyca | 4.11.2017

vitoos

sobotę nie tylko rano warunki sprzyjały fotografowaniu księżyca. Podobnie było wieczorem podczas wschodu naszego satelity. Co prawda było już dosyć ciemno, ale używając wysokich wartości ISO udało się zrobić kilka zdjęć, ale już w zupełnie innych okolicznościach przyrody.

Ostatnia burza w sezonie | 29.10.2017

vitoos

Dokładnie tydzień temu w niedzielę, nad moim regionem przechodziły dwie burze. To raczej fenomen jak na koniec października. Jedną z komórek złapałem zupełnie przypadkiem. Po pochmurnym przedpołudniu zaczęło się przejaśniać, więc postanowiłem pojechać zrobić kilka zdjęć. Kilka minut później znienacka rozpętało się piekło - porywisty wiatr, deszcz, grad i krupa śnieżna. No ale fotkę komórce opadowej udało mi się zrobić.

 

Choć w butach mi chlupotało zaglądnąłem jeszcze pod wierzby.

I złapałem odchodzącą chmurę deszczową.

Zachód księżyca | 4.11.2017

vitoos

Jak co miesiąc wyczekiwałem tego dnia z wielką nadzieją, że tym razem pogoda dopisze, bo ostatnimi miesiącami nie była zbyt łaskawa. Zerwałem się na równe nogi już o czwartej rano, bo śniło mi się, że już jest jedenasta i zaspałem ;) Było to grubo za wcześnie, bo księżyc miał zachodzić dopiero koło szóstej. Ja na miejscu byłem już na godzinę przed czasem. Warunki dopisały idealnie, zupełnie, jak w kwietniu, kiedy fotografowałem księżyc nad kościołem.

Najfajniejsze fotki wyszły jednak dopiero, kiedy zrobiło się w miarę jasno. Powyższe powstały w ciągu ostatnich sześciu minut, zanim całkiem zaszedł.

Inne moje księżycowe fotki można oglądnąć pod poniższymi linkami:

Zachód księżyca pod akacjami | 8.07.2017

Wschód księżyca w pełni | 8.08.2017

Wschód księżyca w pełni | 11.05.2017

Kolory niezidentyfikowane

vitoos

Dzień wcześniej niebo było czerwone lub jak się później dowiedziałem to nie czerwień, tylko karmazyn, burgund i marsala :) Nawet nie wiedziałem, że takie kolory istnieją he he. Następnego dnia wahałem się do ostatniej chwili, czy pędzić na górkę, czy nie. W końcu pobiegłem i chyba dobrze zrobiłem, bo tym razem kolory nieba przeszły same siebie i aż boję się napisać, że to były pomarańcze, bo na pewno maja jakieś bardziej wyszukane nazwy :)

Krwistoczerwony zachód

vitoos

Ubiegła środa była zdecydowanie wyjątkowym dniem. Rano fotografowałem urokliwe mgiełki na łące i w lesie, a wieczorem miał miejsce krwistoczerwony zachód słońca. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem...a może i widziałem, ale na pewno nie fotografowałem. Ociągałem się z wieczornym wyjściem w teren nie licząc na ciekawe warunki. Tak też było, dopóki słońce nie schowało się za horyzontem. Wtedy niebo zaczęło nabierać kolorów, a ja biegać po polach jak w amoku ;)

Poranny tryptyk

vitoos

W czwartek rano niebo było zasnute chmurami. W ciemno pojechałem na wcześniej upatrzone miejsce, w którego okolicy często fotografowałem, ale nigdy tego konkretnego drzewka. Chmury na szczęście nie okazały się na tyle gęste, żeby nie przepuścić słonecznego światła.

Pierwsze zdjęcie zrobiłem przed wschodem, drugie o wschodzie, a trzecie kilkanaście minut po.

Słup słoneczny | 30.09.2017

vitoos

Kiedy nadeszła w końcu upragniona sobota i można by się było w końcu solidnie wyspać, to nie! Wstałem krótko po piątej, na godzinę przed wschodem słońca i pojechałem bez specjalnego plany przed siebie. Po drodze natknąłem się na łąkę, nad którą zalegała mgła i tam postanowiłem poczekać na wschód. Spektakl zaczął się już pół godziny przed wschodem. Nie dość, że niebo przybrało wręcz nierealny kolor, to jeszcze zaczął pojawiać się słup słoneczny.

Czerwień z nieba szybko zniknęła, ale za to słup słoneczny zaczął rosnąć.

Wstęgi z chmur

vitoos

Ponad tydzień temu miał miejsce zjawiskowy zachód słońca. Na niebie pojawiły się wstęgi z chmur pomalowanych zachodzącym słońcem.

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci