Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Blog fotograficzny ukazujący przyrodę Podkarpacia w skali makro i trochę większej.

niebo

Wstęgi z chmur

vitoos

Ponad tydzień temu miał miejsce zjawiskowy zachód słońca. Na niebie pojawiły się wstęgi z chmur pomalowanych zachodzącym słońcem.

Nauczony doświadczeniem

vitoos

W ubiegły poniedziałek nic nie wskazywała na takie "fajerwerki na niebie". Ale nauczony doświadczeniem, że najlepiej to nie odpuszczać żadnego zachodu pojechałem na górkę i bardzo dobrze zrobiłem, co pewnie widać na poniższych zdjęciach.

Pozostałości zachodu

vitoos

To był ten dzień, kiedy powiedziałem sobie: robimy przerwę, dziś nie ma fotografowania. Na wszelki wypadek zasłoniłem wieczorem rolety i nie patrzyłem co się dzieje na niebie. Po zachodzie, pewien, że nie będę miał czego żałować wyglądnąłem przez okno. Skończyło się tak, że pędem wsiadłem w samochód i pojechałem na górkę. Słońce dawno zaszło, ale na niebie zostały resztki barwnego zachodu.

Dalekie obserwacje komórek burzowych

vitoos

Ubiegła niedziela obfitowała u mnie w ciekawe fotografie. Najpierw mglisty świt, który pokazywałem wczoraj, potem chmura szelfowa, a między czasie daleka obserwacja czubka odległej o ok. 50 - 60 km komórki burzowej. Komórka znajdowała się w okolicy Tarnowa, a ja w okolicy Rzeszowa.

Wieczorem następna daleka obserwacja aż trzech komórek burzowych jednocześnie. Największa z komórek rozciągała się od Barwinka aż po Przemyśl (odległość ok 60 km), po prawej niewielka chmurka, to komórka burzowa w okolicy Presov na Słowacji (odległość ok. 110 km) i po lewej, na Ukrainie, za Medyką (odległość ok. 110 km).

Chmura szelfowa | 27.08.2017

vitoos

Co za poranek! Bez pośpiechu fotografowałem sobie poranne mgły, a wracając do domu zauważyłem nad horyzontem białą wielką chmurę. Popędziłem na pobliskie wzniesienie, a tam widok zapierający dech w piersiach. Potężna chmura szelfowa rosła z minuty na minutę.

Na początek kilka zdjęć panoramicznych.

I odchodząca chmura szelfowa.

Chmura zasuwała w zawrotnym tempie. Od pierwszego do czwartego zdjęcia minęło dokładnie pięć minut.

Wcześniej i między czasie zrobiłem oczywiście kilkadziesiąt zdjęć, tu wybrałem moim zdaniem najciekawsze:

Promienie i altocumulus

vitoos

Tym razem podczas zachodu trafiłem na pokazy laserowe. Dodatkowo trafiła mi się nie lada gratka - chmura zwana, cokolwiek to znaczy altocumulus stratiformis undulatus (zdjęcie 3).

A kilkanaście minut po tym jak zaszło słońce, podniebny krajobraz zmienił się całkowicie.

Chmura z ogonkiem

vitoos

Spontaniczne wyjście na zachód zaowocowało dwoma ciekawymi kadrami. Jedno z polem fasoli, albo jakiegoś innego grochu i drugie robione w kierunku wschodnim na odchodzącą komórkę deszczową z kolorowym "ogonkiem" podświetlonym zachodzącym słońcem.

Wieczór po burzy

vitoos

Dziś kolejne zdjęcia z wieczoru po burzowym dniu. A konkretnie z dwudziestego pierwszego lipca. Pod koniec dnia wybrałem się na wzgórze w najbliższej okolicy pobliskiego miasteczka. Tradycyjnie niewiele wskazywało, że będzie ładny zachód, ale tuż przed zmierzchem wyjrzało słońce.

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci