Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Blog fotograficzny ukazujący Podkarpacką przyrodę, krajobraz i zjawiska meteorologiczne.

Wszystko

Fotograficzne podsumowanie 2017 roku

vitoos

Ten post może być dla Was prawdziwą męczarnią, bo zawiera prawie czterdzieści zdjęć. Próbowałem wybrać po jednym ulubionym z każdego miesiąca, ale to jest niemożliwe. Przedstawiam zatem mój subiektywny wybór zdjęć z 2017 roku, które szczególnie mi się podobają.

STYCZEŃ:

Rok zacząłem z rozmachem w nowej miejscówce z akacjami, do której wracałem przez cały rok. Powstało tam kilkanaście fajnych ujęć.

LUTY:

W lutym zakupiłem teleobiektyw i już podczas pierwszych prób w terenie udało mi się złapać rzadkie zjawisko green flash.

MARZEC:

Pod koniec marca trafiłem na mglisty świt nad zalewem. Na kilkadziesiąt minut przed wschodem mgła przybrała ciekawe kolory.

KWIECIEŃ:

Kwiecień to pierwsza udana próba sfotografowania wschodzącego księżyca.

Pod koniec miesiąca trafiłem na świetne warunki pod cerkwią w Wyszatycach koło Przemyśla.

MAJ:

Początkiem maja udało mi się sfotografować chmurę, która do złudzenia przypominała górę albo wulkan.

Następne niesamowite zjawisko - wieniec słoneczny, fotografowałem pod koniec maja.

Końcówka maja to niesamowity zachód słońca.

CZERWIEC:

Z czerwca zdjęcie zrobione tuż przed zachodem, kiedy niebo zostało podzielone na dwie części, to oświetlone i to, które znajdowało się w cieniu.

Drugie zdjęcie z końcówki miesiąca. Niesamowita tęcza, której niestety nie objął mi obiektyw.

Ostatni dzień czerwca to plener z różowymi chmurkami.

LIPIEC:

Akacje i zachodzący księżyc. Zdjęcie zrobione podczas zupełnych ciemności. Do dziś słyszę te dziwne głosy w zbożu tuż obok mnie.

Kilka dni później w tym samym miejscu trafiłem na niezwykle zjawiskowy zachód słońca.

Pod koniec miesiąca po raz pierwszy udało mi się uchwycić chmurę szelfową.

SIERPIEŃ:

Z sierpnia dwie fotki z zachodów słońca...

... wschodu słońca...

...wschodu księżyca...

i chmury szelfowej lub chmury rolkowej (do dziś nie jestem pewien co sfotografowałem).

WRZESIEŃ:

We wrześniu po raz pierwszy udało mi się sfotografować modliszkę.

PAŹDZIERNIK:

Październik to trzy niesamowite wschody słońca.

I krwistoczewrwony zachód.

Oraz zdjęcie bizonka kolcoroga.

LISTOPAD:

Jednego dnia rano fotografowałem zachód księżyca i wieczorem jego wschód.

GRUDZIEŃ:

Udało mi się sfotografować akacje szczelnie opatulone świeżym, mokrym śniegiem.

Końcówka grudnia z widowiskową mgłą.

Kto dotrwał do końca, gratuluję ;) 

Podsumowując, ubiegły rok to 364 wpisy na blogu z ponad 1100 zdjęciami. 150 000 odsłon, 50 000 sesji i 37 000 użytkowników to może nie rewelacyjny wynik, ale przecież tak naprawdę liczy się pasja i własna radość z tego co się robi ;)

Miło, że mimo coraz większej ilości fotoblogów i zdjęć zalewających internet, statystyki odwiedzin bloga nie maleją. Duża zasługa w tym Bloxa , który w tym roku wiele razy promował moje wpisy na stronach Gazety.pl.

Głowa opadnięta

vitoos

Musiała być bardzo zmęczona, bo głowa opadła jej na trawę. Nic innego niż zmęczenie jedzeniem nie przychodzi mi do głowy...

Zdjęcie z września.

Gość w ogrodzie

vitoos

W niedzielę rano miałem w ogrodzie gościa. Zauważyłem ją dosłownie kilka metrów od siebie, ale ona była szybsza. Złapała orzech w zęby i uciekła na najbliższe drzewo, gdzie siedziała prawie w bezruchu i udawała, że jej nie ma. Miałem założony obiektyw 60 mm, ale coś tam wyszło. W pobliżu rośnie leszczyna, pod krzakami zauważyłem mnóstwo zerwanych i nadjedzonych niedojrzałych jeszcze orzechów laskowych. A na zdrowie, tylko odwiedzaj mnie jak najczęściej.

A tu inne spotkanie z wiewiórką wiewiórką.

On do mnie, a nie ja za nim | Rusałka kratkowiec

vitoos

Czasami bywa tak, że to motyl przyleci do mnie, a nie ja latam (często bezskutecznie) za nim. Przyglądałem się krzaczkowi berberysu, czy aby nie ma na nim jakowyś owadów, kiedy ni stąd, ni zowąd nadleciał motyl i osiadł na wysokości oczu. Mało tego, zajął sie wciąganiem nektaru i w ogóle nie zwracał na mnie uwagi.

Rusałka kratkowiec (Araschnia levana)

Opcja druga | Skakun

vitoos

Do mojego ogrodu w tym roku wprowadziło się sporo skakunów (Salticidae). Co rusz na jego dzikiej części spotykam je wygrzewające się w słońcu... stop... słońca przecież zbyt dużo nie było, więc po prostu przesiadujących na świeżym powietrzu. Kilka razy udało mi się je sfotografować.

A ze skakunami bywa tak, że albo pozują (to rzadko), albo drugie wyjście - skaczą. I tu znów dwie możliwości - na ziemię, albo na dłoń. Drugi sfotografowany skakun wybrał tę drugą opcję.

Skakun (Salticidae)

Inne skakuny, które udało mi się sfotografować w poprzednich latach są m. in. pod tymi linkami: klik klik

Ćma człapająca | Sadzanka rumienica

vitoos

Tydzień temu mimo nie najlepszej pogody zrobiłem rundkę po ogrodzie w poszukiwaniu owadów. Moją uwagę przykuło coś dużego i brązowego. Okazało się, że to ćma siedziała sobie w trawie i najprawdopodobniej drzemała. To Sadzanka rumienica (Phragmatobia fuliginosa).

Po chwili okazało się, że wcale nie drzemała, albo ją zbudziłem, bo przeczłapała z trawki wprost na moją dłoń.

Sadzanka rumienica (Phragmatobia fuliginosa)

Inne ciekawe ćmy z mojego fotoblogu: klik klik klik

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci