Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Blog fotograficzny ukazujący przyrodę Podkarpacia w skali makro i trochę większej.

inne

Wschód księżyca | 9.07.2017

vitoos

Dzień wcześniej, w sobotę fotografowałem zachód księżyca za akacjami, a w niedzielę próbowałem fotografować wschód. Niestety księżyc wschodził kilka minut po zachodzie słońca i był jeszcze zbyt blady zaraz nad horyzontem. Dopiero kiedy zawędrował nieco wyżej stał się o wiele wyraźniejszy.

Zagadka niewyjaśniona

vitoos

Zawsze zastanawiało mnie, kto mieszka w tych zwiniętych w rulonik liściach. Nigdy jednak nie śmiałem temu komuś zaglądnąć do jego domku, aby się o tym przekonać.

Żarłoczne maluchy

vitoos

Wkrótce nowa wiosna, a ja mam zaległości jeszcze z poprzedniej. Na te malutkie kolczaste gąsieniczki natknąłem się w maju ubiegłego roku na liściu nie pamiętam jakiego drzewa. Było ich tam o wiele więcej, a ze znacznej części liści nic nie zostało, takie były żarłoczne te niepozorne maleństwa.

Podsumowanie 2016 roku

vitoos

Ubiegły rok był dla mnie pod względem fotograficznym rokiem zmian. Choroba zmusiła mnie do prawie całkowitego zaprzestania fotografii makro, która wymaga tarzania się, czołgania i innych wygibasów tuż przy ziemi w pozycjach dla mnie w obecnym stanie niemożliwych do przyjęcia. Postanowiłem zatem spróbować fotografii krajobrazowej i fotografii zjawisk meteorologicznych. Spokojne spacery są jak najbardziej wskazane w mojej chorobie, więc łączę przyjemne z pożytecznym.

Siadłem, aby wybrać nie więcej niż po jednym ulubionym zdjęciu z każdego miesiąca ubiegłego roku. Prawie mi się to udało.

Styczeń, to zdjęcie zachodzącego słońca nad krętą polną drogą:

Luty - od czasu do czasu do ogrodu zagląda wiewiórka. Tym razem zauważyła mnie, skradającego się w ostatniej chwili, stąd takie zdjęcie:

W marcu tuż przed zachodem słońca udało mi się uchwycić dywanik pajęczych sieci na łące:

Kwiecień, to zdjęcie oleicy fioletowej próbującej zeskoczyć z gałązki:

Nie mogłem się zdecydować na ulubione zdjęcie z maja. Miesiąc ten obfitował u mnie w zdjęcia chmur burzowych:

Wyizolowana komórka burzowa z opadami. Wisiała nad okolicą ponad trzy godziny, przesuwając się przez ten czas zaledwie o kilka, może kilkanaście kilometrów. Znajdowała się około 10 kilometrów od mojego miejsca obserwacji:

Chmura deszczowa fotografowana krótko przed zachodem:

Ciemne niebo, opady deszczu i niespodziewana luka w chmurach:

Wyizolowana chmura burzowa fotografowana z odległości około 25 kilometrów:

W centrum tej burzy znalazłem się dosłownie kilka minut po zrobieniu zdjęcia. W momencie fotografowania była nie więcej niż 1 - 2 kilometrów ode mnie. Zdjęcie to oczywiście szeroka panorama:

Z czerwca wybrałem to zdjęcie niezapominajek sfotografowanych w ogrodzie w wieczornym świetle:

Lipcowe zdjęcie zrobiłem nad Zalewem Solińskim, gdzie latem spędziłem kilka tygodni w sanatorium:

Sierpień - zdjęcie dwóch motoparalotniarzy fruwających nad moją okolicą:

Wrzesień, to kolejny, po maju miesiąc, z którego nie byłem w stanie wybrać jednej ulubionej fotografii.

Tutaj świt, a raczej kilkadziesiąt minut przed świtem i fiolety nad zalewem:

Poranna mgiełka i wychodzące zza drzew słońce. Tym razem wschód w kolorach pomarańczowych:

Świt z morzem mgieł z wieży widokowej na górze Liwocz:

Niecodzienne zjawisko, jak na wrzesień - tęcza:

Świt nad zalewem z podświetlonymi słońcem mgłami:

Październik to głównie poranne weekendowe spacery po lesie i promienie słoneczne w delikatnej mgiełce:

W listopadzie napadało troszkę śniegu:

I moje ulubione zdjęcie z grudnia, leśny strumyk, jakżeby inaczej, o poranku:

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci