Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Blog fotograficzny ukazujący przyrodę Podkarpacia w skali makro i trochę większej.

pajęczaki

Nie do niezauważenia

vitoos

Dwie takie okazałe pajęczyce zadomowiły się na dobre w moim ogródku i o dziwo (!) zapamiętałem miejsce ich bytowania. Przechodząc koło ich pajęczyn nie sposób ich nie zauważyć. 

Dzień dziecka

vitoos

Czekały z niecierpliwością na ten dzień, na dzień dziecka. Wyrazy współczucia dla rodziców, jeśli każdego z nich chcą obdarować choćby skromnym prezentem...

Jak wiosna, to na podwórko

vitoos

Na listku narcyza siedział sobie maleńki pajączek. Mimo niezbyt ciepłego wieczoru nie schował się do swojego domku. Ale skoro w końcu przyszła wiosna, to po co siedzieć w domu...

Na migi

vitoos

Stał sobie w ogrodzie i cały czas mi coś pokazywał na migi. Niestety, nie mam pojęcia o co mu chodziło....

Obecność obowiązkowa

vitoos

Na jednym z ogrodowych krzewów, zabijcie mnie, nazwy sobie teraz nie przypomnę, często mogę liczyć na obecność tych malutkich zielonych pajączków.

Zdjęcie z maja.

Rozmiary niczego sobie

vitoos

Pokaźnych rozmiarów pan Pająk wygrzewał się na trawce w dzikiej części mojego ogródka. Nie tylko on był pokaźnych rozmiarów, również jego bulbusy były niczego sobie.

Zdjęcia z maja.

Drzemka zasłużona

vitoos

Siedziała sobie (albo siedział) na skraju pajęczyny zaczepionej o końcówkę długiej zeschniętej trawy. Pajęczyna pełna była zdobyczy, więc mogła spokojnie oddać się drzemce.

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci