Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Blog fotograficzny ukazujący przyrodę Podkarpacia w skali makro i trochę większej.

Wykończony

vitoos

Musiał być mocno zmęczony, bo przednimi parami rąk kurczowo trzymał się zeschniętej łodygi. W pierwszej chwil zrobił kilka kroków, ale zaraz z powrotem bez sił opadł na brzuch. Nie mam pojęcia, co go tak wykończyło :/

Zdjęcie z maja

Przybysz | Krzywonóg półskrzydlak

vitoos

Tego pokaźnych rozmiarów chrząszcza miałem okazję fotografować w maju poprzedniego roku. Znalazłem do w... łazience. Musiał się tam dostać przez otwór wentylacyjny. Wyglądał na wyczerpanego, wyniosłem go do ogrodu i zrobiłem kilka zdjęć. Kiedy za kilka chwil wróciłem, aby zobaczyć co z nim, jego już nie było. Ochłonął i wrócił do swojego świata.

Krzywonóg półskrzydlak (Valgus hemipterus)

Byle przetrwać

vitoos

Coraz później zmierzcha, jeszcze kilka tygodni i po wyjściu z pracy nie będzie już ciemności. Tylko ten mróz... Ale z drugiej strony, gdyby nie było mrozu, to była by chlapa...

Niespodzianka za oknem

vitoos

Bywa czasem i tak, że nie trzeba wychodzić z domu, aby zobaczyć coś zjawiskowego. W przedporzednią sobotę, jak co rano pierwsze co wyglądnąłem przez okno, a tam taki widok.

Dużo śniegu

vitoos

W dalszym ciągu cukierkowo. Od tego fioletowego nieba, również śnieg przybrał nienaturalny kolor. Pierwsze co, to podejrzewałbym mój szalejący automatyczny balans bieli w aparacie, jednak tak wyszło na prawie wszystkich zdjęciach robionych na zachodnią stronę.

Jak w Narnii II

vitoos

Pozwolę sobie zamieścić jeszcze kilka zdjęć z sobotniej tułaczki leśnej. Do dziś wydaje mi się, że te widoki, to był tylko sen. Patrzę na pamiątkowe zdjęcia i mi świta, że to musiało dziać się naprawdę.

Cukierkowy zachód słońca

vitoos

Wczoraj jak już pisałem wczoraj, cały dzień sypał u mnie śnieg. Coś mnie podkusiło, aby wyjść na spacer przed zachodem słońca i miałem niesamowite szczęście, bo niebo przetarło się na dosłownie kilkanaście minut, w ciągu których przebiegłem chyba z kilometr po zaspach zatrzymując się tylko na pstrykanie fotek. Chmury i okolica przybrały cukierkowy kolor, zupełnie, jak kilka tygodni temu.

Jak w Narnii

vitoos

Co za dzień pełen emocji. I tych związanych z fotografowaniem i takich związanych z bardziej przyziemnymi sprawami, czyli jak wyjechać z zaspy. Kiedy wyjrzałem rano przez okno, zobaczyłem za nim krainę Narnii, drzewa oblepione śniegiem i ciągle sypało. Niewiele się namyślając, wsiadłem w auto i pojechałem do lasu. Na dzień dobry wpadłem w zaspę, ale porzuciłem samochód i poszedłem w las.

Zdjęcia z ośnieżonego lasu znajdziecie również w tym wpisie.

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci