Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Blog fotograficzny ukazujący przyrodę Podkarpacia w skali makro i trochę większej.

Co dwa źdźbła, to nie jedno

vitoos

Niby nie wiało, ale trzymała się kurczowo dwóch ździebeł na raz, zupełnie, jakby zapomniała o tym, że w razie czego ma skrzydła.

Zdjęcie z czerwca.

Dalekie obserwacje

vitoos

Wczoraj widoczność wydawała się być rewelacyjna, zatem założyłem teleobiektyw i ruszyłem na objazd pobliskich górek, żeby sprawdzić, co z nich widać.

Na pierwszy rzut pooglądałem rzeszowski most Mazowieckiego (odległość ok 23 km).

Później z innego miejsca bloki w Mielcu (odległość ok. 35 km).

W przeddzień astronomicznej wiosny

vitoos

Ostatni dzień zimy był łaskawy pod względem pogody, ad rana do prawie samego wieczoru świeciło słońce, a po niebie wędrowały malownicze chmurki. Tym optymistycznym akcentem mówimy zimie ŻEGNAJ.

Wschód księżyca nad fabryką

vitoos

W weekend, kiedy księżyc był w pełni warunki do fotografowania były marne, bo niebo ciągle zasnute było chmurami. Wczoraj wieczorem wybrałem się uwiecznić wschód księżyca, i choć łatwo nie było, udało mi się stworzyć taki kadr metodą podwójnego naświetlania, bo oczywiście aparat nie ma aż takiej rozpiętości tonalnej. Nigdy nie zwracałem uwagi na barwy księżyca tuż po jego wschodzie. Taki jest naprawdę, nie mylić z Marsem :)

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci