Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Autor: Witold Ochał. Blog fotograficzny ukazujący podkarpacką przyrodę, krajobraz i zjawiska meteorologiczne.

Kuklik (Geum hybridum)

vitoos

Kuklik osiąga wysokość 30 - 60cm, zwykle o pokładających się rozgałęzionych łodygach, na których osadzone są piękne kwiaty, najczęściej pomarańczowe, czasami żółte i czerwone.

Kwitnie od maja do czerwca, niektóre gatunki aż do lipca. Jest rośliną mało wymagającą, co prawda bardzo lubi wilgotne stanowiska, ale dobrze czuje się także na ziemi suchej. Rozmnaża się przez dzielenie kęp. Nadaje się głównie do rozległych ogrodów skalnych lub na niższe rabaty bylinowe...

TAPETA 1600 x 900

Na przełęczy

vitoos

Ileż ja się obiegam po tym kwiatku, a ten koleś z tym czymś to potłuczony jakiś, wygina mi tym kwiatkiem i wygina. Opamiętała by się. Tak sobie pewnie o mnie pomyślała, kiedy narabiałem kwiatkiem we wszystkie strony byle rzeczoną uwiecznić ;)

Ogrodowe klimaty

vitoos

Wracam po dosłownie czterech dniach majowego weekendu, a tyle się zmieniło. Floksy porobiły piękne kożuszki... magnolii (tam w tle) przybyło kwiatów...

A klon wypuścił całe mnóstwo żółciutkich (?) liści.

Mała i Wielka Rawka

vitoos

Następnego dnia, co prawda prognozy mówiły o deszczu i śniegu, ale od rana była piękna pogoda. Około dziesiątej postanowiliśmy się wybrać na lajtową traskę, czyli na Rawkę.

Na początku prawie płaska droga, utwardzona i tak aż do schroniska.

Później lasem, nadal płasko...

No a potem zaczęła się mordercza wspinaczka, nie pamiętam, ale z godzinę co najmniej pionowo w górę na Małą Rawkę. Tam odpoczywaliśmy dłuuugo ;) Na szczęście na Wielką to już tylko piętnastominutowy spacerek z malutkim i krótkim podejściem. Ale widoki... niezapomniane.

Widok, jak mi się wydaje na Połoninę Wetlińską, a nie wiem, czy gdzieś tam w oddali Smerka nie ma.

A tu widok na Połoninę Caryńską i powoli zaczynają się zbierać chmury :/

Widok na Małą Rawkę, a w tle Caryńska.

Szczyt Wielkiej Rawki z jakowymś monumentem, ale dotąd nie wiem co za jeden...

Jeszcze rzut oka na południe.

I szybciutki powrót, bo znów zaczynało sie zbierać na deszcz. Z górki biegiem i bardzo dobrze, bo ledwo wsiedliśmy do samochodu spadła niezła luna z nieba łącznie z gradobiciem. Ale się udało ;)

Wkrótce kolejne relacje ;)

Rozsypaniec - halicz - Tarnica part II

vitoos

Luknijmy no, którędy droga. Wydaje się, że jest dobrych kilka kilometrów.

Czyżby na zachodzie szalała jakaś burza? Było kilka piorunów i wygląda na to, że tam nieźle leje...

A tam na południowym wschodzie, to nie przypadkiem druga burza?

Nieeee, na pewno przejdą bokiem. Uda nam się.

Niestety, nie udało się, po chwili zaczął sypać grad, śnieg i na końcu deszcz...

Dlatego następna fotka dopiero z Przełęczy pod Tarnicą. Chwilowo przestało padać...

...ale tylko na chwilę niestety, choć nie padało już tak intensywnie.

Jeszcze rzut oka na Tarnicę od strony zejścia do Wołosatego.

Suma sumarum nie było tak źle, po około siedmiu i pół godziny zameldowaliśmy sie na parkingu przy samochodzie ;)

Wkrótce relacje z pozostałych szlaków.

Rozsypaniec - Halicz - Tarnica part I

vitoos

To nic, że na poprzednią sobotę meteorolodzy zapowiadali w Bieszczadach burze, grad i śnieg. Kilkoro zapaleńców obudziwszy się rano stwierdziło, że pięknie świeci słoneczko, jest ciepło, więc pełni optymizmu wyruszą w góry.

Cel: Rozsypaniec- Halicz-Tarnica, według mapy pięć i pół godziny spacerku ;)

Ruszamy z Wołosatego, pierwszy rzut oka na Tarnicę.

Po dwóch godzinach marszu i wejściu na połoninę ukazują sie pierwsze widoki. Oczywiście zapiera nam dech. Nie tylko z zachwytu, ale także, a zwłaszcza z zadyszki ;)

Po kolejnych kilku minutach widzimy Tarnicę z przeciwnej strony.

Wyłania się i Halicz, nie jest źle.

Po trzech godzinach marszu mamy szczyt Halicza. Rzut oka na Tarnicę...

...i do tyłu na Rozsypaniec.

W następnym odcinku o tym, jak to czasem warto wierzyć prognozom pogody ;)

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci