Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Autor: Witold Ochał. Blog fotograficzny ukazujący podkarpacką przyrodę, krajobraz i zjawiska meteorologiczne.

Wpisy otagowane : zwierzeta

Jeleń szlachetny (Cervus elaphus) | Rykowisko 2018

vitoos

Kilka dni temu spotkałem łanie. Wczoraj moje marzenia o spotkaniu byka w końcu się spełniły i to od razu ustawił mi się idealnie do zdjęcia. Co prawda trochę daleko od mojego niezbyt długiego teleobietywu, ale jak na pierwsze spotkanie, lepiej sobie nie mogłem wymarzyć.

Najpierw widziałem go, jak dostojnym krokiem biegł sobie lasem wzdłuż drogi, którą szedłem. Pomyślałem, że pewnie za chwilę wyskoczy na przecinkę, żeby zczaić kto to taki wtargnął na jego terytorium. Wycelowałem obiektyw i za kilkanaście sekund się pojawił. Zatrzymał na sekundę, może dwie, zmierzył mnie wzrokiem i pobiegł dalej.

Jeleń szlachetny (Cervus elaphus)

FOT. WITOLD OCHAŁ RYKOWSKO 2018 JELEŃ SZLACHETNY CERVUS ELAPHUS LAS JESIEŃ

Łanie zamiast byków

vitoos

Od września, kiedy dzień zaczyna się później zamieniłem swoje popołudniowo wieczorne fotospacery na poranne. Kiedy tylko mam możliwość, ranki spędzam w lesie. Wczoraj wybrałem się grubo przed świtem i po raz pierwszy w życiu miałem okazję słyszeć odgłosy jeleni na rykowisku. Nie wiem, czy kiedykolwiek słyszeliście to na żywo, ale na mnie zrobiło to ogromne wrażenie. W ciągu najbliższych dni, jeśli pogoda pozwoli koniecznie muszę tam wrócić, może w końcu uda mi się też spotkać na żywo byka. Póki co na pocieszenie mam kilka zdjęć łań. Niestety w lesie było jeszcze dość ciemno i jakość słaba.

FOT. WITOLD OCHAŁ JELEŃ ŁANIA RYKOWISKO LAS

Czmychające łanie

vitoos

Nareszcie udało mi się uchwycić łanie na zdjęciu. Kilka razy widywałem je jak czmychały między drzewami, ale zawsze bardzo daleko ode mnie, albo zanim zdążyłem włączyć aparat, ich już nie było. Tym razem kilkaset metrów ode mnie przebiegało stadko kilku łań. Zdjęcia nie powalają, ale zawsze to jakąś pamiątka.

Kozi tata i jego pociechy

vitoos

Jak się człowiek tylko patrzy za owadami, to czasami może się to źle skończyć. O mały włos nie podpadłem pasącym się kozom. Kozi tata łypał na mnie niezbyt przyjaznym wzrokiem. Zapewne bał się o swoje pociechy.

Natrętem okazałem się ja

vitoos

Nagle w ogrodzie zrobił się straszliwy harmider. Rozwrzeszczana samica drozda przelatywała dzikim pędem tu i tam robiąc dużo hałasu. Jak się okazało trwała nauka latania. Po trawniku po kilka metrów podlatywał młodziutki drozd, a mama próbowała mnie przepędzić. Zrobiłem kilka fotek i więcej ich nie denerwowałem.

Nieoczekiwani, acz mile widziani goście III

vitoos

Wyszedłem rankiem do ogrodu, a tu po trawniku spaceruje krzyżówka z trzema małymi. Kiedy mnie zauważyły szybko potruchtały do ogrodowego stawu. Pobiegłem do domu po aparat i szybko zrobiłem kilka zdjęć. Tym razem kaczuszki były już trochę podrośnięte, bo cztery lata temu i poprzedniego roku odwiedziły nas dużo mniejsze.

Nieoczekiwani, acz mile widziani goście II

vitoos

Przed trzema laty na stawiku znajdującym się w ogrodzie pojawiła się kaczka z małymi. W tym roku również spotkała nas taka miła niespodzianka. Tym razem kaczka była odważniesza, wychodziła z młodymi na brzeg, mimo iż siedzieliśmy kilkanaście metrów dalej. Niestety dzień później powędrowała z potomstwem w świat :/

Wypas samopas

vitoos

Spacerując po Kalwarii Pacławskiej w okolicy klasztoru spotykałem różne przyjaźnie i wrogo nastawione psy i koty. Wiewiórki i kuny. Najprzeróżniejsze ptaki. Ale stado baranów spotkałem po raz pierwszy. Spacerowały samopas nie zwracając większej uwagi na ludzi. Czyżby zakonnicy zabrali się za hodowlę... To dobry pomysł, nie trzeba kosić okolicznych trawników, i pól namiotowych. Owce potrafią wyskubać trawę do ostatniego źdźbła.

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci