Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Autor: Witold Ochał. Blog fotograficzny ukazujący podkarpacką przyrodę, krajobraz i zjawiska meteorologiczne.

Wpisy otagowane : ptak

Trochę zwierzyny

vitoos

Nie wiem jak u Was, ale u mnie od wczoraj wieje strasznie zimny wiatr. O mrozie nie wspomnę, bo ten gości tu już od tygodnia. Zarzuciłem na siebie, co miałem i ruszyłem nałykać się tlenu, bo przez najbliższe pięć dni takiej okazji nie będzie. Na brak saren nie mogę zazwyczaj narzekać, a tym razem dopisało mi szczęście, bo tuż koło mnie przelatywała samica błotniaka zbożowego. Tak bliskiego "kontaktu" z tym ptaszkiem jeszcze nie miałem.

 

Stadko pokaźne

vitoos

Za oknem usłyszałem dziwny gwar. Zbyt wiele ptaków nie nawiedza naszego ogrodu, bo w okolicę poszła fama, że Matylda za nimi nie przepada, a tu na berberysach znienacka zjawiło się pokaźne stadko kwiczołów.

Kwiczoł (Turdus pilaris)

Aby być na bieżąco zapraszam do obserwowania mojego profilu na facebooku ;)

Natrętem okazałem się ja

vitoos

Nagle w ogrodzie zrobił się straszliwy harmider. Rozwrzeszczana samica drozda przelatywała dzikim pędem tu i tam robiąc dużo hałasu. Jak się okazało trwała nauka latania. Po trawniku po kilka metrów podlatywał młodziutki drozd, a mama próbowała mnie przepędzić. Zrobiłem kilka fotek i więcej ich nie denerwowałem.

Rudzik, który lubi kolor czerwony

vitoos

Stałem sobie grzecznie i czekałem, aż słońce wzejdzie trochę wyżej. W krzakach obok buszowały rudziki, jednak były poza zasięgiem mojego krótkiego hm... obiektywu. Po chwili dwa z nich zaczęły z zaciekawieniem podlatywać coraz bliżej mnie, a jeden z nich usiadł nie dalej niż dwa metry ode mnie. Musiała go zaciekawić moja czerwona bluza ;)

Rudzik zwyczajny (Erithacus rubecula)

Pierwszy lot najtrudniejszy

vitoos

Biednemu małemu wróbelkowi nie wyszła pierwsza lekcja latania i spadł do mnie do ogrodu :/ A tu co najmniej dwa koty. Ułożyłem go w wysokiej trawie, może nabierze sił i jeszcze poleci biedaczek. Mamusia cały czas go pilnuje, podlatuje do niego i coś tam świergoli. Mam nadzieję, że go pociesza, a nie krzyczy.

Szpak vs wiewiórka

vitoos

Kilka dni temu byłem świadkiem ciekawego zdarzenia. Otóż wiewiórka przybiegła i wdrapała się na drzewo, gdzie swoją budkę mają szpaki. Jeden z nich, niestety nie zdołałem spostrzec, czy samiec, czy samica, od razu do niej przystartował, latając wokół niej i chiba próbując dziobnąć. Po kilku dosłownie sekundach wiewiórka zrezygnowała i uciekła ;)

Zdjęć nie udało mi się zrobić, tak szybko to się działo, ale za to dwa inne zdjęcia szpaka, w jakości pozostawiającej wiele do życzenia ;)

Latający goście

vitoos

Sądzę, że to kopciuszki (Phoenicurus ochruros), chociaż pewien nie jestem. Szaleją po ogrodzie od świtu do nocy, w chwili zagrożenia dziwnie klekocząc.

Mamusia (albo tatuś) z młodym:

I piskak, choć już podrośnięty ;)

Kopciuszki (Phoenicurus ochruros)

Od czasu do czasu zagląda dzięcioł zielony (Picus viridis), w tym roku widziałem go dwa razy.

Zastanawiam się, czy jest do końca normalny, bo raz siedział na słupie telefonicznym i zapamiętale w niego dziobał, po czym usiadł na czubku i bacznie się dookoła rozglądał ;)

Dzięcioł zielony (Picus viridis)

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci