Menu

Co mi się nawinęło przed obiektyw...

Autor: Witold Ochał. Blog fotograficzny ukazujący podkarpacką przyrodę, krajobraz i zjawiska meteorologiczne.

Wpisy otagowane : poranek

Pajęczynowy zawrót głowy

vitoos

Któregoś wczesnojesiennego poranka trafiłem na dosłownie "pajęczynowy zawrót głowy. Najpierw zaliczyłem kilka własnym ciałem, a właściwe głową i szyją. Dopiero wtedy zacząłem się baczniej rozglądać i okazało się, że jest ich dookoła dziesiątki. Słońce akurat operowało niziutko ponad czubkami drzew, a pajęczyny pięknie świeciły odbitym od niego światłem.

Zaczynam od tej, która zaświeciła kolorami tęczy. Często zastanawiałem się, czy jest możliwe zobaczyć w pajęczynie pokrytej rosą, tęczę. Okazuje się, że w odpowiednich warunkach tak! W jakich? Nie wiem. Szedłem i po prostu to zobaczyłem.

Kolejna, zawieszona na wystającej wyżej niż pozostałe, trawce.

Następna, między drzewami.

Kolejna - dopiero w budowie.

Między młodymi iglakami...

...i koło płotu otaczającego uprawę leśną.

Poranek w lesie VII

vitoos

Ostatnie już fotografie z niedzieli, sprzed dwóch tygodni. Mogę śmiało powiedzieć, że to najpiękniejszy ranek, jaki do tej pory udało mi się fotograficznie spędzić w lesie.

Poranek w lesie VI

vitoos

...szczególnie urzekła mnie polana z niedawno zasadzonymi świerkami i sosenkami. Rozproszone przez mgłę i kory drzew światło tworzyło wydający się nierzeczywistym, klimat.

Poranek w lesie V

vitoos

... pobliską leśną drogę również malowały te niesamowite smugi objawiające się na mgle. Im dłuższa ogniskowa tym ciekawsze kolory.

Poranek w lesie IV

vitoos

...kiedy robiłem kilka kolejnych kroków w prawo lub w lewo moim oczom pokazywały się za każdym razem inaczej ułożone promienie. Pstryk za pstrykiem. Wtedy nie myślałem o tym, że gro tych zdjęć trzeba będzie usunąć, choć każde było inne.

Poranek w lesie II

vitoos

Kontynuując wczorajszy wpis... najbardziej intrygowały mnie te wszędobylskie promienie wychylające się zza drzew.

Poranek w lesie I

vitoos

Przez najbliższe kilka dni mam zamiar zasypać Was fotkami z pewnego wrześniowego poranka. W okolicy kilkuhektarowej uprawy leśnej trafiłem na niezwykle sprzyjające warunki do fotografowania. Było już około półtorej godziny po wschodzie słońca. Nad uprawą i w najbliższej okolicy zalegały niskie mgły, a słońce właśnie wyłaniało się zza drzew. Na około czterdzieści minut wpadłem w trans fotografowania. Po wszystkim okazało się, że mam przemoczone nie tylko buty, ale i spodnie po sam tyłek. Wcześniej nie zwracałem nawet uwagi na takie szczegóły.

© Co mi się nawinęło przed obiektyw...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci